Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie – 20 lat odpychania bliskich

zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie – kobieta pisząca list, patrząc na własne zdjęcie z młodości

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie — historia Iwony, 54 lata

Czas czytania: ok. 23 minuty | Kategoria: Wasze Historie

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie – przez większość dorosłego życia nawet nie wiedziałam, że to ma nazwę. Mam na imię Iwona, mam 54 lata i przez dwadzieścia lat odpychałam od siebie każdego, kto próbował mnie naprawdę pokochać.

Jestem jedynaczką. Wszyscy myśleli, że dobrze mi się w życiu powodziło, że byłam rozpieszczana przez rodziców i dziadków, bo mieli mnie tylko jedną. Prawda wyglądała zupełnie inaczej.

Nie piszę tego, żeby obwiniać rodziców czy szukać usprawiedliwienia dla własnych błędów. Piszę to, bo wiem, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie potrafi zniszczyć relacje dorosłego człowieka na dziesięciolecia, jeśli nikt tego nie nazwie po imieniu.

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie – zanim zrozumiałam, że to właśnie ono stało za moją samotnością, byłam przekonana, że po prostu nie umiem kochać i nigdy się tego nie nauczę.


Spis treści

  1. Jedynaczka, o której wszyscy myśleli, że ma łatwo
  2. Dom, w którym mało się rozmawiało
  3. Sama do szkoły, sama z lekcjami, sama ze wszystkim
  4. Jurek – pierwsza osoba, która okazała mi zainteresowanie
  5. Zdanie matki, które zostało ze mną na zawsze
  6. Ślub, dwaj synowie i upragnione szczęście
  7. Kiedy zaczęłam niszczyć to, co miałam
  8. Mąż, który w końcu odszedł
  9. Mężczyźni, którzy pojawiali się i znikali
  10. Renia – przyjaźń, którą zniszczyłam z wyrachowania
  11. Wylew mamy i pytanie „dlaczego ja”
  12. Renia wraca, mimo wszystkiego, co zrobiłam
  13. Terapia i słowa, których nikt mi wcześniej nie powiedział
  14. Piotruś i Staszek – jak wyglądało ich dzieciństwo z moimi błędami
  15. Pierwsza rozmowa z synami o tym, co się naprawdę działo
  16. Jak zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie wpłynęło na moje ciało
  17. Renia i ja dzisiaj – przyjaźń odbudowana na nowych zasadach
  18. Jak zmieniło się moje postrzeganie rodziców po ich śmierci
  19. Co powiedziałabym sobie sprzed dwudziestu lat
  20. Wstyd, który towarzyszył mi każdego dnia
  21. Jak wygląda dziś moje życie, będąc świadomą tego mechanizmu
  22. Co dziś wiem o tym, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie kształtuje całe życie
  23. FAQ – najczęstsze pytania

1. Jedynaczka, o której wszyscy myśleli, że ma łatwo

Jestem jedynaczką. Wszyscy myślą, że dobrze mi się w życiu powodziło, że byłam rozpieszczana przez rodziców i dziadków, bo mieli mnie tylko jedną.

Dziadkowie już dawno nie żyją, rodzice również. Sama niedługo mogę zostać babcią. Ja, w przeciwieństwie do nich, będę się z tego faktu bardzo cieszyć.

Mimo że byłam jedynaczką, moje dzieciństwo nie wyglądało zbyt różowo. Rodzice nie okazywali mi zbyt wiele uczuć – a to właśnie zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie, choć wtedy nie znałam tego pojęcia, ukształtowało wszystko, co miało nastąpić.

2. Dom, w którym mało się rozmawiało

Odkąd pamiętam, zawsze byłam sama. Rodzice niby byli obok i mnie pilnowali, ale na tym ich rola się kończyła.

Rola moich rodziców ograniczała się do tego, że na początku roku szkolnego kupowali mi książki, zeszyty i inne drobiazgi oraz chodzili na wywiadówki.

Nie bili mnie – jedynymi karami był na przykład brak słodyczy przez tydzień, choć często nie miałam ich nawet bez kary, albo napisanie sto razy, że przy jedzeniu się nie gada. W naszym domu i tak mało się rozmawiało.

Klasyczne definicje zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie mówią właśnie o tym – nie chodzi o krzywdę fizyczną, tylko o brak zainteresowania uczuciami dziecka, brak rozmów o tym, co czuje i czego potrzebuje.

3. Sama do szkoły, sama z lekcjami, sama ze wszystkim

Od początku chodziłam do szkoły i wracałam z niej sama, na piechotę. Sama odrabiałam lekcje i sama musiałam dbać o wszystko, co było mi potrzebne do szkoły.

Rodzice stale byli w pracy. Kiedy byłam mała, opiekowała się mną babcia, ale gdy poszłam do szkoły i przeprowadziliśmy się do nowego domu, rodzice stwierdzili, że jestem już na tyle duża, żeby dać sobie radę sama.

Miałam własny pokój, a ten – ich zdaniem – zobowiązywał mnie do samodzielności. Tak mijały mi lata dzieciństwa: samej w domu albo zamkniętej w pokoju.

Dziś, kiedy czytam o skutkach zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie, rozpoznaję w tych opisach dokładnie siebie – dziecko, które nauczyło się, że samotność jest normą, a nie czymś, na co zasługuje pomoc.

4. Jurek – pierwsza osoba, która okazała mi zainteresowanie

W szkole średniej poznałam Jurka. Chodziliśmy do tej samej szkoły, choć do innych klas. Ja wybrałam profil ogólny, bo nie wiedziałam jeszcze, co chcę robić. On chodził do klasy sportowej.

Był ode mnie o dwa lata starszy. Był też pierwszą osobą, która okazała mi zainteresowanie. Właściwie jeszcze tylko Renia, koleżanka z podstawówki, była kimś bliskim.

Miałam 17 lat, on był w ostatniej klasie. Wszystko mi się przewróciło do góry nogami. Był cudowny – zabierał mnie do kina, na tańce. Na każdej przerwie chodziliśmy po korytarzu, trzymając się za ręce.

Nie rozumiałam wtedy jeszcze, że osoba dotknięta zaniedbaniem emocjonalnym w dzieciństwie często rzuca się w pierwszą relację, która daje jej choć trochę uwagi, jakiej nigdy nie dostała w domu.

5. Zdanie matki, które zostało ze mną na zawsze

Rodzice go nie lubili i zabraniali mi się z nim spotykać. Raz, gdy wróciłam później niż zwykle, zrobili mi straszną awanturę.

Wtedy mama, poniesiona emocjami, wykrzyczała, że nigdy mnie z ojcem nie chcieli, że nie planowali dzieci, a ja byłam „wypadkiem przy pracy” i że nie chcą, abym sprowadziła im na głowę kolejnego.

Mówiła, że mam jeszcze czas, że najpierw muszę skończyć szkołę. Nigdy nie wycofała tamtych słów, nigdy nie przeprosiła. Zostały ze mną na dziesięciolecia.

To zdanie było chyba najczystszą definicją tego, czym jest zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie – nie chodziło o to, że mnie nie chcieli fizycznie przy sobie, tylko o to, że nigdy nie usłyszałam, że moje istnienie było dla nich radością.

Jeśli Ty również nosisz w sobie podobne zdania wypowiedziane w gniewie przez rodzica, może pomóc Ci artykuł Wewnętrzne dziecko – jak praca z inner child pomaga po rozstaniu i toksycznym związku.

6. Ślub, dwaj synowie i upragnione szczęście

Skończyłam szkołę, zdałam maturę, ale zaraz po niej wyszłam za mąż za Jurka. Chciałam mieć własny dom i własną rodzinę. Wreszcie był ktoś, kto się o mnie troszczył.

Po roku urodził nam się Staszek, a dwa lata później Piotruś. Mieszkaliśmy z moimi rodzicami, ale w oddzielnych mieszkaniach: oni na parterze, my na piętrze.

Łączyło nas tylko wejście i ogród. Myślałam, że w końcu mam swoje upragnione szczęście, że zbuduję dla synów dom zupełnie inny niż ten, w którym sama dorastałam.

Nie wiedziałam wtedy, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nie znika samo z siebie tylko dlatego, że mieszkasz w innym budynku niż rodzice – ono jedzie z tobą wszędzie, dopóki go nie nazwiesz.

7. Kiedy zaczęłam niszczyć to, co miałam

Coś jednak zaczęło się psuć. Jurek pracował jako górnik i czasem wracał po kilku piwach. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale nagle zaczęłam robić mu awantury o byle co.

Kłóciłam się z rodzicami, krzyczałam na dzieci. Z perspektywy czasu widzę, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie sprawiło, że nie potrafiłam znosić bliskości ani spokoju – nieświadomie sabotowałam każdą chwilę szczęścia, jakby nie należała mi się z definicji.

Nikt wtedy nie powiedział mi, że to, co robię, ma swoje źródło we mnie samej, a nie w Jurku czy w dzieciach. Myślałam po prostu, że jestem złą żoną i matką.

8. Mąż, który w końcu odszedł

W końcu mąż nas zostawił, a synowie więcej czasu spędzali u moich rodziców niż ze mną. Znów zostałam sama.

Nie miałam wtedy do kogo zwrócić się o pomoc, żeby zrozumieć, dlaczego wciąż odpycham ludzi, którzy próbują być przy mnie. Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie sprawiło, że bliskość wydawała mi się czymś podejrzanym, co lada moment zniknie.

Jurek odszedł bez wielkich awantur, po prostu spakował rzeczy pewnego wieczoru i wyprowadził się do brata. Nie próbował nawet długo negocjować – wyglądał raczej na zmęczonego niż na złamanego.

9. Mężczyźni, którzy pojawiali się i znikali

Wróciłam do pracy. Rodzice pomagali mi wychowywać chłopców – właściwie to oni się nimi zajmowali, bo ja wynajdywałam sobie różne zajęcia, byle tylko nie przebywać w domu.

Mężczyźni pojawiali się w moim życiu, ale na krótko. Szybko się nudziłam, nie pozwalałam się do siebie zbliżyć. Byłam wredna i zła na cały świat.

Dziś rozumiem ten mechanizm znacznie lepiej. Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie uczy, że bliskość zawsze kończy się rozczarowaniem, więc łatwiej samemu zniszczyć relację, zanim ona zdąży cię zranić.

Jeśli rozpoznajesz w sobie ten wzorzec odpychania osób, które próbują się do Ciebie zbliżyć, przeczytaj Jak nauczyć się być sam ze sobą – dla tych, którzy zawsze potrzebowali kogoś obok.

Praca była wtedy jedyną dziedziną mojego życia, w której czułam się względnie kompetentna. Pracowałam w sklepie, a potem w hurtowni tekstyliów, i awansowałam dość szybko, bo relacje z klientami dawały mi się kontrolować w sposób, w jaki nie potrafiłam kontrolować relacji osobistych.

Z perspektywy czasu widzę, że praca stała się dla mnie bezpieczną przystanią, w której nie musiałam mierzyć się z bliskością – można było być miłym dla klienta przez pięć minut i nigdy więcej go nie zobaczyć, bez ryzyka, że ta osoba mnie pozna naprawdę i odrzuci.

10. Renia – przyjaźń, którą zniszczyłam z wyrachowania

Nawet mojej najlepszej koleżance, a właściwie jedynej przyjaciółce, Reni, odebrałam pracę i stanowisko – tylko dlatego, żeby nie miała więcej niż ja.

Wiedziałam, że tym ją stracę. Myślałam, że się na mnie obrazi, pokłóci, będzie wściekła. Miałaby do tego pełne prawo. To była moja wina, zrobiłam to z wyrachowania.

Unikałam naszych spotkań, ale gdy się mijałyśmy, ona zawsze się uśmiechała i pozdrawiała, jakby nic się nie stało. Nie rozumiałam tego i nie miałam odwagi zapytać.

To był chyba najbardziej wyraźny przykład tego, jak zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie może zamienić dorosłego człowieka w kogoś, kto niszczy najwartościowsze relacje wyłącznie z zazdrości i lęku przed porzuceniem.

Jeśli sam/sama zniszczyłaś kiedyś ważną przyjaźń w podobny sposób i szukasz drogi do wybaczenia sobie, przeczytaj Jak wybaczyć sobie błędy w związku – bo to nie tylko twoja wina.

11. Wylew mamy i pytanie „dlaczego ja”

Kiedy zachorowała moja mama i po wylewie leżała sparaliżowana, a ojciec, nie mogąc sobie z tym poradzić, upijał się do nieprzytomności, zaczęłam zadawać sobie pytanie: „dlaczego ja?”.

Wtedy zaczęły wracać do mnie twarze osób, które skrzywdziłam. Nie miałam nikogo, kogo mogłabym poprosić o pomoc. Znów zostałam sama.

To był moment, w którym po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać, czy moje całe dorosłe życie – rozpad małżeństwa, stracona przyjaźń, seria krótkich związków – ma jakiś wspólny mianownik.

Dopiero znacznie później zrozumiałam, że tym wspólnym mianownikiem było właśnie zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie, które nigdy nie zostało nazwane ani przepracowane.

Jeśli Ty również mierzysz się z pytaniem „dlaczego ja” po serii trudnych doświadczeń, przeczytaj Dlaczego czuję pustkę mimo że to ja zerwałem/zerwałam?

12. Renia wraca, mimo wszystkiego, co zrobiłam

Aż przyszła Renia. Kiedy otworzyłam drzwi i ją zobaczyłam, nie wiedziałam, co zrobić z oczami, gdzie je schować.

Ona, jak gdyby nigdy nic, przywitała się i zapytała, czy nie potrzebuję pomocy. Rozpłakałam się, a ona przytuliła mnie i powiedziała, żebym szybko mówiła, co ma robić, żeby mi pomóc – bo przecież od tego są przyjaciele.

Później powiedziała, że się na mnie nie gniewa i że mnie rozumie. Dodała, że powinnam poddać się leczeniu. Nie umiałam kochać – nikt mnie tego nie nauczył – dlatego wciąż byłam sama, choć wokół było mnóstwo ludzi.

To właśnie Renia jako pierwsza wypowiedziała na głos to, czego ja sama nie potrafiłam zrozumieć od lat – że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nie jest wyrokiem, ale czymś, co można rozpoznać i zacząć leczyć.

13. Terapia i słowa, których nikt mi wcześniej nie powiedział

Zaczęłam terapię kilka miesięcy po tym, jak Renia wróciła do mojego życia. Pierwsza sesja była trudna – nie potrafiłam nazwać, co właściwie czuję, bo nigdy wcześniej nikt mnie o to nie pytał.

Terapeutka powiedziała mi wprost, że to, co przeżyłam jako dziecko, ma swoją nazwę – zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie – i że objawia się dokładnie w taki sposób, w jaki funkcjonowałam przez całe dorosłe życie: sabotując bliskość, zanim zdąży mnie zranić.

Po raz pierwszy usłyszałam, że to nie jest moja wina w takim sensie, w jakim myślałam przez dziesięciolecia. Nie usprawiedliwiało to moich wyborów wobec Jurka czy Reni, ale pomogło mi zrozumieć ich źródło.

Zacząłam też pracować nad odbudowaniem relacji z synami, którzy dziś są już dorośli i mają własne rodziny. Ta praca wciąż trwa, ale robimy postępy, których wcześniej nie sądziłam, że są możliwe.

Polecam w tym kontekście artykuł Jak przestać być ofiarą i wziąć odpowiedzialność za swoje życie po rozstaniu – wiele z opisanych tam mechanizmów rozpoznałam dokładnie w swojej historii.

„Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nauczyło mnie, że bliskość trzeba niszczyć, zanim ona zniszczy ciebie. Potrzebowałam dwudziestu lat i jednej wyjątkowo wyrozumiałej przyjaciółki, żeby się tego oduczyć.”
— Iwona, 54 lata

14. Piotruś i Staszek – jak wyglądało ich dzieciństwo z moimi błędami

Kiedy dziś patrzę wstecz na to, jak wychowywałam synów w tamtych trudnych latach, czuję ciężar, który trudno mi opisać słowami.

Staszek i Piotruś dorastali w domu, w którym matka krzyczała na nich o byle co, a potem znikała z domu na długie godziny, byle tylko nie musieć konfrontować się z własnymi emocjami.

Bałam się, że powielę wzorzec, który sama otrzymałam od rodziców – że moje dzieci również doświadczą zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie, tym razem z mojej winy, a nie z winy moich rodziców.

Staszek, starszy syn, powiedział mi kiedyś wprost, że przez wiele lat czuł się bardziej związany z dziadkami niż ze mną. To zdanie zabolało bardziej niż cokolwiek innego, co usłyszałam w tamtym okresie.

Piotruś, młodszy, przez długi czas w ogóle nie mówił o swoich uczuciach – dokładnie tak, jak ja nie mówiłam o swoich w dzieciństwie. Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie potrafi się powielać z pokolenia na pokolenie, jeśli nikt nie przerwie tego łańcucha.

15. Pierwsza rozmowa z synami o tym, co się naprawdę działo

Dopiero w terapii znalazłam odwagę, żeby usiąść z obydwoma synami i szczerze porozmawiać o tym, co się działo w naszym domu, kiedy byli mali.

Nie było to łatwe spotkanie. Staszek początkowo reagował chłodno, mówiąc, że „to już nieważne, minęło”. Piotruś siedział w milczeniu przez większą część rozmowy, tak jak zawsze, kiedy czuł się przytłoczony.

Powiedziałam im wprost, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie, którego sama doświadczyłam, sprawiło, że nie potrafiłam dać im tego, czego potrzebowali – uwagi, cierpliwości, obecności emocjonalnej, a nie tylko fizycznej.

Przeprosiłam ich za awantury, za to, że wolałam być poza domem niż z nimi, za wszystkie momenty, kiedy zamiast wsparcia dostawali ode mnie krzyk i zniecierpliwienie.

To nie naprawiło wszystkiego od razu, ale było początkiem czegoś, czego wcześniej między nami nie było – szczerej, dorosłej rozmowy o przeszłości, zamiast milczącego udawania, że nic się nie stało.

16. Jak zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie wpłynęło na moje ciało

Terapeutka zwróciła mi uwagę na coś, czego wcześniej nie łączyłam ze sobą – przez lata miałam problemy ze snem, częste bóle głowy i napięcie mięśniowe, które lekarze nie potrafili wyjaśnić żadną konkretną diagnozą.

Dowiedziałam się, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie często objawia się właśnie w ciele – przewlekłym napięciem, trudnością z rozluźnieniem się, poczuciem czujności, które nigdy nie znika, nawet gdy nic złego się nie dzieje.

Zaczęłam praktykować proste techniki oddechowe i regularne spacery, które pomogły mi choć trochę wyciszyć to stałe napięcie, z którym żyłam od dziecka, nie zdając sobie sprawy, że to nienormalne.

Nauczyłam się też, że odpoczynek nie musi być czymś, na co trzeba zasłużyć – to była dla mnie zupełnie nowa myśl, bo w domu rodzinnym odpoczynek zawsze wiązał się z poczuciem winy.

17. Renia i ja dzisiaj – przyjaźń odbudowana na nowych zasadach

Nasza przyjaźń z Renią wygląda dziś zupełnie inaczej niż przed laty. Nauczyłyśmy się rozmawiać wprost o tym, co nas złości, zamiast to tłumić, aż wybuchnie w destrukcyjny sposób.

Renia powiedziała mi kiedyś, że zgodziła się dać mi drugą szansę, bo widziała, że pod moją złością i wyrachowaniem kryła się dziewczynka, która nigdy nie nauczyła się, że można kogoś mieć obok siebie bez obawy, że go straci.

To zdanie, więcej niż jakakolwiek terapia, pomogło mi zrozumieć, jak bardzo zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie kształtowało każdą moją dorosłą relację, także tę z najlepszą przyjaciółką.

Dziś spotykamy się co tydzień na kawie, rozmawiamy szczerze, a kiedy któraś z nas czuje się zraniona, mówi o tym od razu, zamiast czekać, aż uraza urośnie do rozmiarów, które zniszczą kolejną relację.

18. Jak zmieniło się moje postrzeganie rodziców po ich śmierci

Rodzice zmarli kilka lat temu, jedno po drugim, w odstępie niespełna roku. Ich śmierć postawiła mnie przed pytaniami, na które nie zdążyłam odpowiedzieć za ich życia.

Przez długi czas czułam wyłącznie żal i gniew, kiedy myślałam o dzieciństwie naznaczonym ich obojętnością. Terapia pomogła mi dostrzec bardziej złożony obraz – że oni sami prawdopodobnie doświadczyli podobnego zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie od własnych rodziców.

Nie usprawiedliwia to tego, jak mnie traktowali, ale pozwoliło mi przestać traktować ich wyłącznie jako winnych, a zacząć widzieć w nich też ludzi, którzy nigdy nie nauczyli się, jak okazywać uczucia własnemu dziecku.

Odwiedzam ich groby raz na kilka miesięcy. Nie płaczę już tam z gniewu, jak robiłam to jeszcze kilka lat temu. Czasem po prostu siedzę w milczeniu, próbując pogodzić się z tym, czego nigdy między nami nie było i już nie będzie.

Pogodzenie się nie oznacza dla mnie zapomnienia o tym, czym było zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie, które przeżyłam – oznacza tylko, że przestałam pozwalać, żeby ich nieobecność emocjonalna definiowała resztę mojego życia.

19. Co powiedziałabym sobie sprzed dwudziestu lat

Czasem zastanawiam się, co powiedziałabym sobie – tej młodej kobiecie, która właśnie odebrała Reni pracę z czystego wyrachowania, przekonanej, że w ten sposób chroni się przed kolejnym rozczarowaniem.

Powiedziałabym jej, że to, co czuje – ten paniczny lęk przed bliskością, przed tym, że ktoś ją zostawi tak jak zostawili ją emocjonalnie rodzice – ma swoją przyczynę, i że ta przyczyna ma nazwę: zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie.

Powiedziałabym jej też, że niszczenie relacji z wyprzedzeniem, zanim one same się rozpadną, nie chroni przed bólem – tylko gwarantuje ten sam ból, tylko wcześniej i częściej, niż musiałby się pojawić.

Nie mogę cofnąć czasu ani naprawić wszystkiego, co zniszczyłam przez te dwadzieścia lat. Ale mogę dziś, w wieku pięćdziesięciu czterech lat, robić rzeczy inaczej – z synami, z Renią, z każdą nową osobą, którą poznaję.

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie było moim punktem startowym, ale nie musi być moim punktem końcowym – i to zdanie, więcej niż jakiekolwiek inne, daje mi dziś siłę, żeby iść dalej.

20. Wstyd, który towarzyszył mi każdego dnia

Przez większość dorosłego życia nosiłam w sobie wstyd, którego źródła nie potrafiłam nazwać. Wstydziłam się, że nie potrafię utrzymać relacji, że synowie czuli się bliżej z dziadkami niż ze mną, że zniszczyłam jedyną prawdziwą przyjaźń, jaką miałam.

Ten wstyd manifestował się na wiele sposobów – unikałam spotkań towarzyskich, bo bałam się, że ktoś zapyta o moje życie prywatne. Unikałam też bliższych rozmów z synami, bo bałam się usłyszeć, jak bardzo ich zawiodłam.

Terapeutka pomogła mi zrozumieć, że ten wstyd sam w sobie był kolejnym objawem tego, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nauczyło mnie, iż moja wartość zależy wyłącznie od tego, jak dobrze radzę sobie dla innych, a nie od tego, kim po prostu jestem.

Praca nad oddzieleniem wstydu od odpowiedzialności była jednym z trudniejszych elementów terapii. Mogłam wziąć odpowiedzialność za swoje błędy wobec Jurka, synów i Reni, nie musząc jednocześnie nosić w sobie przekonania, że jestem złym, niewartościowym człowiekiem.

21. Jak wygląda dziś moje życie, będąc świadomą tego mechanizmu

Dziś, mając pięćdziesiąt cztery lata, patrzę na swoje życie z zupełnie inną świadomością niż jeszcze dekadę temu. Wiem, skąd biorą się moje reakcje, kiedy czuję się blisko z kimś – i to samo wiedzenie daje mi możliwość wyboru innej reakcji niż automatyczne odpychanie.

Nie jestem wyleczona w sensie całkowitym – zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie zostawiło ślady, które prawdopodobnie będę rozpoznawać w sobie do końca życia. Różnica polega na tym, że dziś potrafię je nazwać, zanim zdążą zniszczyć kolejną ważną relację.

Spotykam się regularnie z synami, uczestniczę w życiu ich rodzin, poznaję wnuki, których obecność sprawia mi ogromną radość – radość, której jako młoda matka sama nie potrafiłam sobie pozwolić poczuć w pełni.

Z Renią spędzamy razem więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Czasem żartujemy sobie, że nasza przyjaźń przetrwała więcej niż niejedno małżeństwo – i w tym żarcie kryje się też szczera wdzięczność za to, że dostałam drugą szansę, na którą nie zasłużyłam w pierwszej kolejności.

Gdybym miała jedną radę dla kogoś, kto rozpoznaje w sobie podobny wzorzec, powiedziałabym tak: zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nie jest wyrokiem dożywotnim. Jest punktem wyjścia do pracy, którą można podjąć w każdym wieku – ja zaczęłam po pięćdziesiątce, i to wciąż było wystarczająco wcześnie, żeby coś zmienić.

22. Co dziś wiem o tym, że zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie kształtuje całe życie

Piszę tę historię, bo może ktoś, kto to teraz czyta, rozpoznaje w sobie ten sam wzorzec odpychania bliskich, który ja nosiłam przez dwadzieścia lat.

Chcę powiedzieć wprost: nie jesteś złym człowiekiem, jeśli to robisz. Jesteś człowiekiem, który nigdy nie nauczył się, jak wygląda bezpieczna bliskość.

Oto, czego nauczyło mnie zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie:

  • Brak uczuć w domu rodzinnym też jest formą krzywdy. Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nie zostawia siniaków, ale zostawia ślady równie trwałe jak przemoc fizyczna.
  • Sabotowanie bliskości to często nauczony mechanizm obronny. Niszczyłam relacje z Jurkiem i Renią, bo podświadomie wierzyłam, że i tak mnie w końcu opuszczą.
  • Nigdy nie jest za późno, żeby nazwać problem. Miałam ponad pięćdziesiąt lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałam termin, który opisywał moje całe dorosłe życie.
  • Prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać nawet zdradę. Renia wróciła do mnie mimo tego, co jej zrobiłam, i dała mi drugą szansę, na którą nie zasługiwałam.
  • Terapia pomaga zrozumieć wzorce z dzieciństwa. Regularna praca z terapeutką pozwoliła mi zobaczyć siebie i moje wybory bez dawnego wstydu i samooskarżania.
  • Relacje z dorosłymi dziećmi można odbudować. Ze Staszkiem i Piotrusiem uczymy się dziś na nowo, jak być dla siebie rodziną.

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie zabrało mi dwadzieścia lat relacji, które mogły wyglądać zupełnie inaczej. Nie zabrało mi jednak możliwości nauczenia się na nowo, jak kochać i pozwalać się kochać.

Jeśli ta historia poruszyła coś w Tobie – nie jesteś sam.

Dołącz do naszej społeczności kobiet i mężczyzn, którzy uczą się zaczynać od nowa po rozstaniu i trudnych doświadczeniach z przeszłości.

Dołącz do nas na Facebooku

Przeczytaj też – artykuły powiązane

Rozstanie

Rozwój osobisty

Porady

Wasze Historie

FAQ – najczęstsze pytania o zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie

Czym jest zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie?

To sytuacja, w której rodzice zaspokajają podstawowe potrzeby fizyczne dziecka, ale nie okazują mu uczuć, nie interesują się jego emocjami i nie uczą go, jak nazywać i wyrażać to, co czuje. Efekty ujawniają się często dopiero w dorosłym życiu.

Jak rozpoznać u siebie skutki zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie?

Częste objawy to trudność w budowaniu bliskich relacji, tendencja do sabotowania szczęścia, poczucie, że nie zasługuje się na miłość, oraz trudność w nazywaniu własnych emocji. Nie każdy, kto rozpoznaje te cechy u siebie, doświadczył zaniedbania – warto skonsultować to z terapeutą.

Czy zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie można wyleczyć w dorosłym życiu?

Tak, choć wymaga to czasu i systematycznej pracy, najczęściej z pomocą terapeuty. Zrozumienie mechanizmu i praktykowanie nowych, zdrowszych wzorców relacji stopniowo zmienia sposób, w jaki budujemy bliskość z innymi.

Dlaczego osoby zaniedbane emocjonalnie odpychają bliskich?

To najczęściej mechanizm obronny – łatwiej samemu zniszczyć relację, zanim druga osoba zdąży odejść i potwierdzić dawne przekonanie, że nie zasługuje się na miłość.

Jak przeprosić kogoś, kogo skrzywdziliśmy z powodu własnych, nieprzepracowanych traum?

Szczera rozmowa, wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje działania bez usprawiedliwiania się przeszłością, oraz cierpliwość wobec tego, że druga osoba może potrzebować czasu na odbudowanie zaufania.

Czy rodzice zawsze są świadomi, że zaniedbują emocjonalnie swoje dziecko?

Nie zawsze. Wielu rodziców sami wychowani zostali w podobny sposób i powielają jedyny wzorzec, jaki znają, nie zdając sobie sprawy z jego długoterminowych konsekwencji dla dziecka.

Czy zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie różni się od przemocy psychicznej?

Tak, choć skutki bywają podobne. Zaniedbanie to przede wszystkim brak – brak zainteresowania, uwagi i reakcji na potrzeby emocjonalne dziecka, podczas gdy przemoc psychiczna to aktywne działanie krzywdzące, takie jak poniżanie czy zastraszanie.

Jak zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie wpływa na wychowanie własnych dzieci?

Bez świadomej pracy nad sobą istnieje ryzyko powielenia tych samych wzorców wobec własnych dzieci, nawet mimo najlepszych intencji. Terapia i świadomość własnych mechanizmów znacząco zmniejszają to ryzyko.

Podsumowanie

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie kosztowało mnie dwadzieścia lat relacji, które mogły wyglądać zupełnie inaczej, gdybym wcześniej zrozumiała, co się ze mną dzieje.

Dziś, dzięki terapii i jednej wyjątkowo wyrozumiałej przyjaciółce, uczę się na nowo, jak być blisko z ludźmi, zamiast ich odpychać.

Jeśli rozpoznajesz w sobie podobny wzorzec, chcę, żebyś wiedziała: zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie nie musi definiować reszty twojego życia – można się z niego wyleczyć, nawet po latach.

Nadesłała: Iwona, 54 lata. Historia zredagowana i opublikowana za zgodą autorki. Niektóre imiona zostały zmienione.

przeczytaj też:

Kontrola w związku – historia Natalii

Kontrola w związku – historia Natalii

Kontrola w związku – myślałam, że tak po prostu wygląda miłość Historia Natalii, 32 lata, Wrocław – o czterech latach z mężczyzną, który nigdy nie podniósł głosu, i o dniu, w którym znalazłam słowa...

czytaj dalej